\
 
-

Weekend w Finlandii

Autor: Helena Data: 13 Paź 2015 Kategoria: Bez kategorii

To już ostatni moment – kiedy mogę jeszcze latać – więc postanowiliśmy zrobić sobie mały wypad z mężem – do znajomych w Finlandii. Polecieliśmy bez Zuzki – to był nasz „osobisty czas”:-) Poczułam się zresztą ostatnio dużo lepiej, więc trzeba korzystać – dopóki znowu mnie nie dopadną te wszystkie dolegliwości ciążowe…

Nasi przyjaciele ugościli nas bardzo mocno, pokazali też wiele atrakcji  w okolicy. Kraj piękny, kultura zupełnie inna – więc było bardzo ciekawie;) Język też brzmi bajecznie:) Ale się naśmiałam co do języka… – mój luby chciał zabłysnąć przed znajomymi i znalazł jakieś słówka po fińsku. Sandwichelementit, polyuretaanielementti, polyuretaanieriste czy julkisivukasetit – brzmią fajnie. Tyle tylko, że są to słówka z języka budowlanego, a nie powszechnie używane – więc nasz kolega patrzył na niego jak na ufoludka, nie rozumiejąc – co chce mu powiedzieć;P… potem znaleźli na stronie http://fasmer.fi/ dokładne znaczenie:) Dobrze, że nie zabłysnął tak w jakiejś restauracji bo zapadłabym się pod ziemię…

A teraz już koniec wojaży na jakiś czas, trzeba zwolnić tempo i przygotować się do przyjęcia nowego człowieczka:) Tym razem chłopca jak mówią lekarze:)

 
-

Spadek

Autor: Helena Data: 11 Paź 2015 Kategoria: Bez kategorii

smiercNie ma nic gorszego niż spędzanie swojego wolnego czasu na bieganie po urzędach i załatwianie miliona spraw urzędowych. No, chyba tylko szukanie porządnej kancelarii adwokackiej. Nie wiedziałam, że sprawy spadkowe są tak czasochłonne. W dodatku tak mocno angażujące całą energię. Ja się czułam wyzuta ze wszystkich sił. I wiecie, to nie to, że jestem niewdzięczna, jak mi już kiedyś sąsiadka zarzuciła – no faktycznie, dostałam spadek, krewny przed śmiercią (dalszy krewny) o mnie pomyślał, a wcale nie musiał, prawda? No ale dajcie mi trochę pomarudzić, lepiej się wtedy czuję. Każdy człowiek musi spuścić z siebie trochę pary – inaczej by się udusił, nie? No właśnie. Na szczęście poza marudzącą sąsiadką mogłam liczyć też na doraźną pomoc mojej ukochanej przyjaciółki. Ja nie wiem co ja bym bez niej w życiu zrobiła. Z pewnością umarłabym ze zmęczenia. A to właśnie ona mnie uratowała i skierowała mnie do dobrej pani adwokat, która się w takich sprawach specjalizuje. Tutaj jej strona, można sobie sprawdzić. Ja jestem zachwycona. I nie muszę teraz z brzuchem po urzędach i sądach się tłuc – wszystko będzie załatwione już beze mnie;) Szczerze mówiąc – bardzo dobrze, bo druga ciąża jest zdecydowanie cięższa dla mnie od pierwszej i nie mam sił na nic… dosłownie na nic…

 
-

Dzielny przedszkolak

Autor: Helena Data: 25 Wrz 2015 Kategoria: Bez kategorii

przedszkoleZuzka przedszkolak! Mama dumna, córka już powoli zaczyna z chęcią chodzić do przedszkola… wszystko było by super – gdyby nie to, że już pierwsza infekcja za nami… ale tego akurat się można było spodziewać i pewnie tak będzie przez cały pierwszy rok…
Początki były dość ciężkie, kilka razy pani przedszkolanka musiała Zuzie odrywać ode mnie, ja wychodziłam z płaczem i właściwie odliczałam czas do obioru małej z przedszkola… ale jak ją odbierałam, miała świetny humor, opowiadała jak fajnie jest, śpiewała co dzień to nowe piosenki – więc wiedziałam, ze jej się podoba, tylko ciężko jest rano się rozstać z mamą i tym się pocieszałam. Przełom nastąpił po pilniku, na który dzieci przychodziły razem z rodzicami. Nawet spotkałam tam z dzieckiem moją znajomą z biura rachunkowego – http://www.finansowoksiegowe.pl/ Po tym wspólnie spędzonym czasie – następnego dnia z uśmiechem na ustach Zuzka wkroczyła do swojej sali… Poczuła się chyba pewniej i stąd ta pozytywna zmiana;) Teraz – jak jest chora – tęskni za swoją panią Olą i koleżankami i widać – że z chęcią poszłaby już do swoich rówieśników… zresztą – przecież ja nie mogę jej zapewnić tylu atrakcji – ile ma w swoim przedszkolu…

 
-

Super wakacje

Autor: Helena Data: 20 Sie 2015 Kategoria: Bez kategorii

wakacjeAle mieliśmy świetne wakacje – non stop jeździliśmy nad wodę (bo pogoda naprawdę dopisała – Zuzka super opalona, ja zresztą też, pomimo tego że stosowałyśmy kremy z wysokimi filtrami:-) Byłam też przez tydzień u brata, kuzynostwo się wybawiło razem, właściwie dzieciaczki zajęły się same sobą, więc nawet ja sama odpoczęłam…:)

Wykorzystaliśmy też wspólny czas z mężem i pojeździliśmy po różnych miejscach, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. Skusiliśmy się na różne dziwne i mniej dziwne potrawy – bo przecież jak urodzi się maleństwo – nie będę mogła szaleć z jedzeniem… Byliśmy też na pysznych stekach – okazało się, że całkiem niedaleko mamy świetną restaurację z rewelacyjną wołowiną. Do tego klimat tego miejsca – marzenie! Na około las, w suficie świetliki, nastrojowa muzyka… jak człowiek pracował – nie miał nawet czasu spojrzeć w kierunku takich miejsc… a teraz bynajmniej nadrabiamy zaległości;) W każdym razie – to był świetny czas i na pewno nie żałuję – że tak szybko poszłam na zwolnienie. Teraz zostało nam kilka dni na ogarnięcie się i zaczynamy nowy, przedszkolny okres;)

 

 
-

Czas na odpoczynek

Autor: Helena Data: 7 Lip 2015 Kategoria: Bez kategorii

czas na odpoczynekCiąża to nie choroba, to prawda. Ale jak można zwolnić tempo i trochę odpocząć – to warto z tego skorzystać. Ja właśnie poszłam na zwolnienie. W sumie szybciej niż z Zuzią, ale tym razem mam już jednego malucha w domu i chcę z nią spędzić trochę czasu bez ciągłego biegania. Poza tym są już wakacje – więc jak pogoda dopisze to pojeździmy i pobędziemy trochę razem – zanim pojawi się drugi mały człowiek w naszym życiu;-) Myszka od września będzie szła do przedszkola, więc to ostatni taki moment dziecięcy – kiedy jeszcze nie ma własnego życia, potem będzie już coraz dalej – będzie żyć swoim życiem…

Nie powiem – że podobało się to w pracy, niby szef zaakceptował moją decyzję (zresztą powiedziałam o ciąży od razu i od razu też zasugerowałam, że dość szybko będę szła na zwolnienie) – ale wiem, że zrobiłam im problem z moim odejściem… Chciałam już od 1 lipca być na zwolnieniu – ale już w czerwcu widziałam co się dzieje – i obiecałam, że jeszcze tydzień będę i dokończę odbiór hali  i zamówię blachy na ogrodzenie. Szef zadowolony – bo blachy 2 gatunek były bardzo tanie, więc inwestycja zmieściła się w ryzach, co rzadko się zdarza… Powiedział mi nawet – że jest ze mnie zadowolony i będzie z niecierpliwością czekał na mój powrót:) Mam nadzieję, że dotrzyma słowa i za te około 2 lata będę miała dokąd wrócić;)

 
-

Długi weekend

Autor: Helena Data: 16 Cze 2015 Kategoria: Bez kategorii

MazuryAle jestem wściekła! Miałam mieć dziś badanie usg genetyczne – czyli takie sprawdzające, czy dzidziuś nie ma żadnej wady genetycznej. Dzwoniłam jeszcze w kwietniu, żeby w odpowiednim momencie umówić się z lekarzem – żeby nie było problemu z terminem – a tu przyjechałam do kliniki i dowiedziałam się, że lekarz przestał u nich przyjmować od początku czerwca i nie mieli mnie jak poinformować o tym… Także zostałam na lodzie… Bo właśnie zaczyna się długi weekend związany z Bożym Ciałem – więc nie damy rady dostać się do odpowiedniego lekarza z certyfikatem w terminie… MASAKRA!!! Siedziałam przed chwilą i szukałam jeszcze opcji w internecie – ale nie da rady;( Umówiłam się na jutro do mojego lekarza, żeby zobaczyć tą przezierność karczku – ale niestety – dokładnych wyliczeń nie będę miała…

Jutro czeka mnie ciężki dzień w pracy – jesteśmy na etapie stawiania nowej hali. Musiałam znaleźć odpowiednie materiały i najtaniej wyszło na tej stronie. Jutro jadę załatwić wszystkie formalności i potem wybieramy się na trzy dni na Mazury – trzeba trochę odpocząć i naładować akumulatory. Pogoda się zapowiada, więc może trochę się odprężę;) Nie powinnam się tak przesilać w ciąży, chyba czas pomyśleć o zwolnieniu…

 
-

Po pierwszym badaniu

Autor: Helena Data: 13 maja 2015 Kategoria: Bez kategorii

dzieckoCiąża to strasznie dziwny czas. Z jednej strony bardzo się cieszę z nowego życia, z drugiej strasznie się boję. Boję się o zdrowie maluszka, czy wszystko będzie ok, boję się już porodu, chociaż tak naprawdę to dopiero początek – więc jeszcze dużo czasu mi zostało… a jednak już się boję;) A ten strach o maleństwo już pozostanie na zawsze, tak samo miałam z pierwszą ciążą i do tej pory – cały czas boję się o moją córeczkę, chociaż ma już 3 lata. Boję się o jej przyszłość, o zdrowie, o wychowanie:) Mam wrażenie, że ten strach nie opuszcza mnie ani na chwilę…

Dziś mam dzień pełny wrażeń. Przed chwilą firma transportowa – http://www.transerwis.pl/– przywiozła nam nowe łóżko – zrobiliśmy sobie z mężem prezent po tym, jak dowiedziałam się że jestem w ciąży;) Łóżko ma być baaaaardzo wygodne, ale okaże się to jutro:P A w dodatku -a właściwie przede wszystkim – dziś mam pierwsze usg, na którym usłyszę serduszko maluszka albo maluszki:) Pamiętam ten moment przy pierwszym dziecku – płakałam jak bóbr;) Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze… no właśnie – znowu ten strach… Mówiłam już, że nie opuszcza mnie ani na moment?

Copyright © 2018 Helena nieperfekcyjna